Piątek, 12 Października 2007
Sobota, 06 Października 2007
Aleister Crowley - Hymn do Pana

iő iő pan pan
ő pan pan aliplankte, kyllanias chionoktypoi
petraias apo deirados phanéth, ő
theőn choropoi anax
O człecze! O mój człecze!
Przybądź pędem prosto z Pana nocy
Io Pan! Io Pan! Io Pan!
Przebądź morza od Sycylii i Arkadii!
Rycząc niczym Bachus, z faunami, lampartami
Nimfami i satyrami - Twymi strażnikami,
Na mlecznobiałym ośle, przybądź zza mórz
Do mnie, przybądź do mnie,
Z Apollinem w szacie ślubnej,
Pasterkami i pytiami jego,
Przybądź z Artemidą w trzewikach jedwabnych,
I skąp swe białe uda, przepiękny Boże,
Przy księżycu lasów, w marmuru cokole,
Marszczącym jutrzenkę fontanny bursztynowej!
Zanurz purpurę modlitwy pełnej pasji
W karmazynowej świątyni, sidłach szkarłatnych
Duszy w której oczach błękitnych drżenie,
Na widok swawoli twych w płacz się zmieni.
Splątane gaje, sękate pnie
Drzewa żywego duchem i duszą będącego
Ciałem też i mózgiem --- przybądźcie zza mórz,
Io Pan! Io Pan!
Diable lub boże, do mnie, do mnie,
O człecze! O mój człecze!
Przybądź w przeraźliwych dźwiękach trąb
Spoza wzgórz!
Przybądź w niskim rytmie bębnów
Spoza rzek!
Przybądź z fletnią i z piszczałką!
Czyż nie dojrzałem?
Ja który czekam wijąc się i walcząc
Z powietrzem bez konarów do objęcia
Me ciało, zmęczone pustymi uściskami,
Silne jak lew i jak pszczoła ostre ---
Przybądź żesz, O przybądź!
Jestem zdrętwiały
W samotnej żądzy diabelstwa.
Rozetnij mieczem dręczące kajdany,
Wszechpożerający i wszechpoczynający;
Daj mi znak Oka Otwartego
I sztywny dowód uda ciernistego,
I słowo szaleństwa i tajemnicy,
O Panie! Io Pan!
Io Pan! Io Pan Pan! Pan Pan! Pan,
Ja jestem człowiekiem:
Czyń wolę swą, jak wielki bóg czynić może,
O Panie, Io Pan!
Io Pan! Io Pan Pan! Przebudzony jestem
W uścisku węża.
Gdzie orzeł tnie swym szponem i dziobem
Bogowie uciekają:
Wielkie bestie przybywają, Io Pan! Jam zrodzony
Do śmierci z poroża
Samego Jednorożca.
Jam jest Panem! Io Pan! Io Pan Pan! Pan!
Jam jest towarzyszem twym i człowiekiem,
Kozą z twej trzody, jestem złotem, jestem bogiem,
Ciałem do twej kości, kwiatem do członka twego.
Na kopytkach stalowych ścigam się po skałach
Od przesilenia po równonoc bez wytchnienia.
I szaleję, i gwałcę, rozrywam i obdzieram,
Przez wieki w świecie nie mającym zakończenia,
Mannikin, dziewicę, Maenad, męża,
W mocy Pana.
Io Pan! Io Pan Pan! Pan! Io Pan!
Sobota, 18 Sierpnia 2007
Obowiązek wg Aleistera Crowleya

"Nie masz prawa nad czynieniem woli swej."
"...nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyń ją i nikt inny nie powie nie. Ponieważ czysta wola, niełagodzona zamiarem, uwolniona od żądzy rezultatów, jest na każdy sposób doskonałą."
"Miłość jest prawem, miłość podług woli."
"Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą."
"Ja jestem płomieniem płonącym w sercu każdego człowieka i w środku każdej gwiazdy."
2. Odkrywaj Naturę i Moce swej Istoty.
Włączając w to każdą rzecz, która jest, lub może być dla ciebie: i musisz zaakceptować wszystko takie jakim jest, bowiem są to czynniki tworzące twoje Prawdziwe Ja. To prawdziwe Ja niesie bowiem w sobie wszelkie rzeczy: ich odkrycie jest Inicjacją (podróżą w głąb siebie), w Naturze której leży ciągły ruch. Musi być ono pojęte nie jako niezmienne, lecz dynamiczne, nie jako Rzeczownik lecz jako Czasownik.
3. Rozwijaj we właściwej harmonii i odpowiednich proporcjach każdą posiadaną przez ciebie zdolność.
"Lecz przemierzaj! Przemierzaj!"
"Bądź silny, o człowieku! Żądaj, ciesz się wszystkimi przymiotami zmysłów i zachwytu: nie lękaj się iż jakikolwiek Bóg miałby cię za to wymówić."
4. Kontempluj swą własną Naturę.
Rozważ każdy jej element tak niezależnie jak i w związku z całą resztą, by osądzić właściwie prawdziwą celowość pełni twej Istoty.
5. Znajdź sposób wyrażenia tej celowości, lub "Prawdziwej Woli", w wyrażeniu tak prostym jak to tylko możliwe.
Spróbuj też jasno zrozumieć jak najlepiej manipulować energiami które kontrolujesz, by osiągnąć wyniki najbardziej pożądane w związkach z tymi częściami Wszechświata nad którymi władzy jeszcze nie masz.
6. Rozszerzaj dominium swej świadomości i kontroli nad siłami jej obcymi do granic możliwości.
Czyń tak poprzez jeszcze mocniejsze i bardziej wprawne stosowanie swych umiejętności ku lepszej, jaśniejszej i bardziej dokładnej percepcji, lepszego zrozumienia i mądrzej zorganizowanego zarządzania zewnętrznym Wszechświatem.
7. Nigdy nie dopuść do zakłócenia twych myśli czy woli przez jakąkolwiek inną Istotę.
Bądź wiecznie czujny, by odeprzeć z gniewem, z niepokonaną żarliwością i namiętnością pasji nienasyconej każdą próbę innej Istoty, która chciałaby na ciebie wpłynąć inaczej niż jak poprzez wniesienie nowych faktów do twego doświadczenia Wszechświata, lub wspomożenie w osiągnięciu wyższej syntezy Prawdy dzięki pełnemu pasji zjednoczeniu.
8. Nie powstrzymuj ni nie ograniczaj żadnego z prawdziwych instynktów twej Natury; lecz poświęć wszystkie doskonałości służby swej Prawdziwej Woli.
"Słowem Grzechu jest Ograniczenie. O mężczyzno! Nie odmawiaj twej żonie jeśli ona pragnie! O kochający, jeśli taka twa wola, odejdź! Nie masz węzła który może połączyć rozdzielonych prócz miłości: wszystko inne jest przekleństwem. Przeklęte! Przeklęte niech będzie to na eony! Piekło. Tak z tobą całym: nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyń ją i nikt inny nie powie nie. Ponieważ czysta wola, niełagodzona zamiarem, uwolniona od żądzy rezultatów, jest na każdy sposób doskonałą."
9. Raduj się!
"Lecz wy, o moi ludzie, powstańcie i przebudźcie się! Niech rytuały będą prawidłowo odprawione z radością i pięknem! ... Święto dla ognia i święto dla wody; święto dla życia i większe święto dla śmierci! Święto każdego dnia w waszych sercach dla radości mego zachwytu! Święto każdej nocy dla Nuit, i przyjemność najwyższej rozkoszy! Aye! Świętujcie! Radujcie się! Nie ma po tym przerażenia. Jest rozpłynięcie się i wieczna ekstaza w pocałunkach Nui."
"Teraz raduj się! Teraz wejdź w naszą wspaniałość i zachwyt! Wejdź w nasz pokój namiętności, i pisz Królom słodkie słowa!"
"Drżyj radością życia i śmierci! Ah! Twoja śmierć będzie śliczna. Ktokolwiek ją ujrzy będzie rad. Twoja śmierć niech będzie pieczęcią obietnicy naszej długowiecznej miłości. Chodź! Unieś swe serce i raduj się!"
"Czy Bóg może żyć w psie? Nie! Sami najwyżsi należą do nas. Oni niech się radują, nasi wybrani: kto się smuci nie przychodzi od nas. Piękno i siła, tryskający śmiech i przesłodkie rozmarzenie, moc i ogień, przychodzą od nas."

1. "Miłość jest prawem, miłość podług woli."
Jednocz się w pasji z każdą inną formą świadomości, niszcząc przez to poczucie odrębności wobec Całości i tworząc fundament nowego Wszechświata w którym będziesz mógł ją ocenić.
2. "Walczcie wy jak bracia."
"Jeśli on byłby Królem, nie możesz go zranić."
Gwałtowne rozstrzygnięcie różnic między dwoma punktami widzenia jest dobre dla nich obu; pozwala na ich ocenę w całości. Walka stymuluje wiry twórczej energii; i podobnie jak i miłość, której jest zresztą pewną formą, doprowadza umysł do orgazmu, pozwalającego transcendować ponad jego racjonalną tępotę.
3. Powstrzymuj się od zakłócania woli innych.
"Uważaj by jeden nie przymusił innego, Król przeciwko Królowi!"
(Miłość i wojna w poprzednim ustępie są sportowej natury, gdy przeciwnicy wzajemnie się szanują i uczą od siebie, nigdy jednak nie sprzeciwiają się sobie poza samą grą.) Próbując zdominować lub wpłynąć na drugiego, próbujesz go zniekształcić lub zniszczyć; a jako że jest on niezbędną częścią twojego Wszechświata, robisz to także sam ze sobą.
4. Staraj się, jeśli taka jest twa wola oświecić innych gdy zajdzie potrzeba.
To może być uczynione jedynie w duchu szlachetnego szacunku, gdy dręczy go rozpacz wynikła z niemożności jasnego zrozumienia siebie, przede wszystkim gdy wyraźnie prosi o pomoc; bowiem ciemność jego duszy może ograniczyć twoje postrzeżenie jego doskonałości. (Ale ciemność ta może być także ostrzeżeniem, bądź też próbą wzbudzenia twego zainteresowania.)
Jest to także prawe, jeśli jego ignorancja prowadzi go do zakłócenia twej woli. W każdych okolicznościach zakłócenia są bowiem niebezpieczne, i wymagają dla swego załagodzenia użycia najwyższych talentów i dobrych osądów, wspartych doświadczeniem. By wpłynąć na drugiego musisz więc pozostawić cytadelę Siebie niestrzeżoną; próba ta jednak powszechnie kończy się utraceniem swej supremacji.
5. Czcij wszystkich!
"Z dala z litością: przeklnij tych co się litują."
Każda istota jest, dokładnie tak jak i ty, samym centrum Wszechświata, który w niczym nie jest identyczny, ani nawet podobny do twojego. Nieosobowy Wszechświat "Natury" jest jedynie abstrakcją - w przybliżeniu prawdziwą - czynników które wygodnie jest uznać za wspólne dla wszystkich. Wszechświaty innych są wobec tego całkowicie ci nieznane i niepoznawalne. Wzbudzają one jednak w twoim prądy energii poprzez częściowe determinowanie twych reakcji. Traktuj więc kobiety i mężczyzn z absolutnym szacunkiem ze względu na nienaruszalne standardy oceniania; weryfikuj swe obserwacje poprzez porównania z podobnymi osądami przez nich wydanymi; i studiując metody które wydają się determinować ich porażki bądź sukcesy, zdobywaj dla siebie spryt i umiejętności wymagane dla rozstrzygnięcia własnych problemów.
1. Ustanawiaj Prawo Thelemy jako podstawę wszelkich działań.
Ogólny dobrobyt ludzkiej rasy jest pod wieloma względami niezbędnym dla twego własnego; i podobnie jak on, zależy też od inteligentnej i mądrej obserwacji Prawa Thelemy. Dlatego też powinno być dla ciebie ważnym by każdy samodzielny człowiek przyjął je do serca i rządził sobą w ścisłej z nim zgodności.
Możesz uznać rozpowszechnienie Prawa Thelemy jako nieodłączną część twej Prawdziwej Woli, jako że jaka by ostateczna natura tej Woli nie była, to wyraźnym warunkiem jej realizacji jest uwolnienie się od zewnętrznych wpływów.
Rządy często przejawiają w tym żałosną głupotę, bez względu na to jak byliby oświeceni ludzie je tworzący i ustanawiający czy ci, którymi rządzą. Jest zatem korzystnym dla każdego mężczyzny i każdej kobiety podejmować kroki mające na celu przekształcenie istniejących praw, by były one w swym duchu zgodne z Prawem Thelemy. Bowiem Prawo to jest Prawem Wolności, a celem struktur legislacyjnych musi być zabezpieczenie tej wolności dla każdego obywatela, unikające aroganckiego założenia że każdy pozytywny ideał jest wart dążenia ku niemu.
Esencją przestępstwa jest to, że ogranicza ono wolność jego ofiary. (Tak więc morderstwo ogranicza jego prawo do życia a rabunek prawo do radowania się owocami swej pracy). Jest więc powszechnym obowiązkiem zapobiec przestępstwu poprzez izolowanie przestępcy w więzieniu. Należy także pouczyć go, że jego działania, po przeanalizowaniu stoją w sprzeczności z jego własną Prawdziwą Wolą. (Może to być osiągnięte dzięki pozbawieniu go praw które pogwałcił; tak więc stawiając złodzieja poza prawem sprawiamy że będzie on czuł ciągły lęk o bezpieczeństwo swej własności, nie chronionej już dłużej przez Państwo.)
Zasada ta jest całkiem prosta. Ten, kto naruszył jakiekolwiek prawa magyicznie deklaruje że one nie istnieją. Tak więc, dla niego istnieć one przestają. Przestępstwo, będąc bezpośrednim duchowym naruszeniem Prawa Thelemy nie powinno być tolerowane w społeczności. Ci zaś którzy posiadają ku niemu skłonności, powinni być oddzieleni od reszty w specjalnych enklawach, którymi sami by zarządzali. Nauczyliby się dzięki temu niezbędności przyjęcia i utrzymywania sprawiedliwych praw.
Wszystkie sztuczne przestępstwa powinny być zniesione. Kiedy znikają bowiem wydumane restrykcje, większa wolność jednostek uczy ich unikania zachowań, które rzeczywiście ograniczają ich naturalne prawa. Poprzez to wszystkie prawdziwe przestępstwa stają się rzadkością.
Wymierzanie Prawa powinno być upraszczane poprzez wyuczenie ludzi o odpowiedniej prawości i dyskrecji, których wolą jest wypełniać tą funkcję w społeczności, rozstrzygania wszystkich zażaleń zgodnie z abstrakcyjnymi założeniami Prawa Thelemy i wydawania osądów na podstawie ograniczeń dokonanych przez przestępcę.
Ostatecznym celem Prawa jest więc odbudowa sumienia wedle prawdziwie naukowych metod, jako trybu postępowania, nadzorcy ludzi i gwaranta rządzących.
1. Stosuj Prawo Thelemy do wszystkich problemów przyzwoitości, wykorzystania i rozwoju
Jest naruszeniem Prawa Thelemy nadużycie naturalnych cech dowolnego zwierzęcia bądź przedmiotu poprzez odrywanie go od jego właściwych funkcji, wyznaczonych przez jego dzieje i ukształtowanie. Tak więc, na przykład przyuczanie dzieci do wykonywania prac umysłowych lub fizycznych do których nie są dostosowane jest zbrodnią przeciwko naturze. Podobnie jest nią też budowanie domostw z niezdatnych materiałów, fałszowanie żywności, niszczenie lasów etc., etc.
Prawo Thelemy winno być niezachwianie stosowane do rozstrzygania wszelkich kwestii postępowania. Wewnętrzne przystosowanie jakiejkolwiek rzeczy do jakiegokolwiek zamierzonego z nią działania winno być jedynym kryterium tej oceny.
Zdarzać się będzie często, że między pragnieniami będą występowały konflikty, tak pozorne jak i rzeczywiste. Przypadki takie należy rozsądzać wedle wartości uczestniczących w nich stron na szalach Natury. Tak więc drzewo ma prawo do życia, lecz człowiek jest czymś większym od drzewa i może je ściąć na opał lub zbudowanie sobie schronienia. Ale nawet wtedy musi pamiętać, że Prawo nigdy nie zaniedbuje pomszczenia gwałtu: jak gdy wyniszczenie drzewostanu doprowadza do zrujnowania klimatu lub gleby, lub gdy sprowadzenie królików jako źródła taniej żywności prowadzi do ich plagi.
Zauważ że naruszenie Prawa Thelemy prowadzi do kumulujących się szkód. Napływ rolniczej populacji do wielkich miast, wywołany głównie nakłanianiem ich do porzucenia naturalnych ideałów nie tylko uczynił wieś mniej atrakcyjną dla chłopstwa, lecz także zepsuł miasta. I błędy te narastają w postępie geometrycznym, dochodząc do pułapu w którym ich naprawienie staje się już nieprawdopodobne, a cała struktura społeczeństwa jest zagrożona ruiną.
Mądrym działaniem opartym na obserwacji i doświadczania Prawa Thelemy jest takie, które stoi w świadomej harmonii z Ewolucją. Eksperymenty z kreacją, odwołujące się do różnicowania istniejących odmian są prawe i niezbędne. Ich wartość zaś musi zostać oceniona wedle płodności i zachowanej harmonii w naturalnym dążeniu do doskonałości.
Niedziela, 05 Sierpnia 2007
Nieczysty - Genesis P-Orridge

Jezus spacerował po wodzie
Wyryłeś swoje imię
w otchłaniach morza
Wyryłeś swoje imię
w krwi historii
Powiedziałeś mi historyjkę
opłaconą złotem
Opartą na strachu i śmierci
to stara sztuczka
Bo ty ty jesteś nieczysty
Ty tak ty jesteś obsceniczny
Możesz myśleć, że jesteś święty
Możesz myśleć, że jesteś jedyny
Ale to ty jesteś dla mnie nieczysty
Znalazłem twe ciało w skórzanej księdze
Musiałem słuchać musiałem patrzeć
Trzymając ją czytać powiastki
Mity i legendy
są naszą zdradą
Bo ty ty jesteś obsceniczny
Ty Jezu Chryste jesteś nieczysty
Możesz myśleć, że jesteś święty
Możesz myśleć, że jesteś jedyny
Ale to ty jesteś dla mnie nieczysty
Siedzisz tam kłamiąc na swoim łożu cierniowym
Siedzisz tam mówiąc nam
swoje sprośne kłamliwe powiastki
Mówisz, że jeśli będziemy dobrzy
pójdziemy do nieba
Mówisz, że jeśli będziemy źli
dostaniemy nauczkę
Ale my, my widzimy twoje kłamstwa
Wiemy kim są twoi szpiedzy
Bo ty ty jesteś dla mnie nieczysty
Siedzisz tam udając ducha świętego
Chcesz mnie odnależć zagubionego
Siedzisz tam krwawiąc
do świętego graala
Mówisz abyśmy wybudowali sobie więzienie
Ale my, my znamy twoje gry
znamy wszystkie twe tajemne nazwy
I ty tak ty jesteś dla mnie nieczysty
Piątek, 03 Sierpnia 2007
Ayn Rand - Hymn
To moja ziemia...
Cóż mogę powiedzieć poza tym? To są te słowa i to jest ta odpowiedź.
Stoję tu, na szczycie góry. Podnoszę głowę, rozpościeram ramiona. Właśnie to, moje ciało i duch, to jest koniec pytań. Chciałem poznać wartość rzeczy. To ja jestem tą wartością. Chciałem znaleźć wytłumaczenie dla bytu. Nie potrzebuję żadnego usprawiedliwienia dla bytu, ani żadnego słowa uświęcającego moje istnienie. Ja usprawiedliwiam i uświęcam.
To moje oczy widzą, a ich spojrzenia nadają ziemi piękno. To moje uszy słyszą, a ich słuch daje światu jego piękno. To mój mózg myśli i jego myśl jest jedynym światłem, który pomoże znaleźć prawdę. To moja wola, a wybór mojej woli jest jedynym wyrokiem jaki muszę uznawać.
Dużo słów zostało mi użyczonych, niektóre mądre niektóre fałszywe, ale tylko dwa są święte:

Jakąkolwiek drogę obiorę, gwiazda, która mnie wiedzie jest we mnie. Gwiazda i kompas wskazują tylko jeden kierunek. Wskazują na mnie.
Nie wiem czy ziemia na której stoję, jest częścią wszechświata, czy zaledwie pyłkiem zagubionym w wieczności. Nie wiem i nie dbam o to. Wiem bowiem jakie szczęście możliwe jest dla mnie na ziemi. A to szczęście nie potrzebuje wyższego celu, by siebie usprawiedliwiać. Moje szczęście nie jest środkiem do żadnego celu. Ono samo w sobie jest tym celem. Samo w sobie jest zamierzeniem.
Nie jestem też do użytku innych. Nie jestem służącym ich potrzeb. Nie jestem bandażem na ich rany. Nie jestem ofiarą na ich ołtarzach.
Jestem człowiekiem. Cud mojego istnienia jest moim aby go posiadać i trzymać, moim, aby go używać, moim, aby przed nim klęczeć!
Nie oddam moich skarbów, ani ich nie rozdzielę. Fortuna mojego ducha nie będzie rozmieniona na monety z mosiądzu i rzucona na wiatr jak jałmużna dla ubogich duchem. Dopilnuj? moich skarbów, mojej myśli, mojej woli, mojej wolności.
A wolność jest z nich największym.
Nie jestem dłużnikiem mych braci, ani ich wierzycielem. Nikogo nie proszę, aby żył dla mnie, ani ja nie będę żył dla innych. Nie pożądam żadnej ludzkiej duszy, ani moja dusza nie należy do innych, którzy jej pożądali.
Nie jestem wrogiem ani przyjacielem moich braci, lecz dla każdego z nich tym na co sobie zasłużył. I aby zyskać moją miłość, moi bracia muszą zrobić więcej, niż tylko się narodzić. Nie rozdaję swojej miłości bez powodu, byle przechodniowi, który chciałby ją posiadać. Zaszczycam ludzi swoją miłością. A zaszczyt jest rzeczą, na którą trzeba zasłużyć.
Wybiorę sobie przyjaciół spomiędzy ludzi, ale nie niewolników i panów. A wybiorę tylko tych, którzy mi się spodobają, i ich będę kochał i szanował, a nie rozkazywał im, czy ich słuchał. I połączymy nasze ręce, jeśli zapragniemy, albo też będziemy szli sami, kiedy przyjdzie chęć. Bowiem w świątyni mego ducha każdy człowiek jest sam. I niech każdy człowiek zachowa swoją świątynię nietkniętą i nie zbezczeszczoną. A potem niech połączy swe ręce z innymi, jeśli chce, ale tylko poza jej świętym progiem.
Słowa "My" bowiem nie wolno nigdy wypowiadać, chyba że z własnego wyboru i na drugim planie. Słowo to bowiem nie powinno nigdy być w duszy człowieka najważniejsze, gdyż staje się wtedy potworem, korzeniem wszelkiego zła na ziemi, źródłem wszelkich tortur i nieopisanego kłamstwa.
Słowo "My" jest jak wylane na ludzi wapno, które krzepnie, twardnieje jak kamień i niszczy pod sobą wszystko, to co białe i to co czarne, jednakowo gubi się w jego szarości. Jest to słowo, którym zdeprawowani kradną wartość dobru, którym słabi kradną mocną siłę, którym głupcy kradną mądrym wiedzę.
Jaką jest moja radość, jeśli wszystkie ręce, nawet nieczyste, mogą jej dosięgnąć Jaką jest moja mądrość, jeśli nawet głupcy mogą mi rozkazywać. Jaką jest moja wolność, jeśli wszystkie stworzenia, nawet bezrozumne i bezsilne są mymi panami? Jakim jest moje życie, jeśli mam się tylko kłaniać, zgadzać i słuchać?
Ale ja zerwałem z tą religia nieprawości.
Skończyłem z potworem słowa "My", słowa niewolnictwa, grabieży, nędzy, fałszu i wstydu.
I widzę teraz twarz boga i wznoszę tego boga ponad ziemię, boga, którego ludzie szukali od początku swego istnienia, boga, który dał im radość i spokój, i dumę.
Ten bóg, to jedno słowo:
