Sobota, 13 Października 2007

Gnostycki Rytuał Pentagramu

Rytuał ten można używać w różnych celach:

  • By osiągnąć równowagę, koncentrację i kontrolę przed i po bardziej skomplikowanych rytuałach.
  • Jako niezależny trening wizualizacji.
  • Jako wstępny egzorcyzm niechcianych myśli lub zjawisk psychicznych.
  • Jako pomoc w uzdrawianiu, w szczególności w samo-uzdrawianiu.
Przebieg Rytuału:

1. Stań skierowany w dowolną stronę.
2. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze intonując wysoki dźwięk "I" i wizualizując przy tym blask energii na wysokości głowy.
3. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze intonując troszkę niższy dźwięk "E" i wizualizując przy tym blask energii w strefie gardła.
4. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze intonując głęboki dźwięk "A" i wizualizując przy tym blask energii w okolicach serca i płuc, rozprzestrzeniający się aż do mięśni kończyn.
5. Jak w punkcie 2, lecz intonuj "O" w okolicy brzucha.
6. Jak w punkcie 2, lecz intonuj "U" w obszarze genitalno-analnym
7. Powtórz punkt 6. Potem 5, 4, 3, 2, powracając do głowy.
8. Weź głęboki wdech. Wydychaj powoli powietrze, intonując przez chwilę każdy z dźwięków IEAOU, rysując lewą ręka pentagram, który powinien być silnie wizualizowany.
9. Obróć się o 90° w lewo i powtórz 8, potem kontynuuj obracanie się i wizualizowanie pentagramów z towarzyczącą im intonacją mantry, dopóki nie powrócisz do pozycji wyjściowej.
10. Powtórz punkty 2-7.

Uzdrawianie:

Aby pomóc w wyleczeniu którejś części ciała, intonuj dźwięk i wizualizuj światło odpowiadające wybranemu miejscu nieprzerwanie przez 5-10 minut, lub tak długo jak będziesz w stanie utrzymać stan koncentracji.

Gnostycki Rytuał Pentagramu, został opracowany przez Petera Carrolla, najwyższego maga zakonu Iluminatów Thanaterosa.
Posted by Chaosfera at 17:32:46 | Permanent Link | Comments (0) |

Sobota, 29 Września 2007

Sigilizacja

Sigile, czyli pieczęcie lub też znaki magiczne wykorzystywano w magii i czarach od czasów króla Salomona. Tradycyjni okultyści sądzili wszakże, że są to symbole na stałe przypisane do konkretnych duchów, demonów i aniołów, które służą porozumiewaniu się z nimi. Spare natomiast uważał, że nie istnieją symbole na trwałe przypisane istotom magicznym, lecz każdy mag musi stworzyć własny język symboliczny, za pośrednictwem którego będzie odczyniał czary. Proponował w tym celu tworzenie sigili ze zdań wyrażających pragnienie maga.
W celu stworzenia własnych sigili, należy najpierw dobrze zastanowić się nad tym, czego w danej chwili naprawdę pragniemy. Kiedy już to wiemy, zapisujemy na kartce zdanie wyrażające nasze pragnienie. Ważne jest, by było ono konkretne i nie rozpoczynające się od negacji. Posłuży ono jako przekaz dla naszej nieświadomości, a ona nie rozumie zdań rozpoczynających się od słowa „nie”.
Powiedzmy, że jesteśmy zawziętymi okultystami i większość pieniędzy tracimy na kryształowe kule, skomplikowane amulety, magiczne szaty i narzędzia. Niczego nam więcej nie potrzeba do szczęścia, jak odrobiny gotówki wygranej na loterii. Formułujemy zatem zdanie z zawartym w nim pragnieniem:

CHCĘ WYGRAĆ MILION NA LOTERII.

Zdanie to posłuży nam w utworzeniu sigila, znaku magicznego, ale zanim to nastąpi, musimy je uprościć do zapisu fonetycznego. Piszemy je zatem ponownie, tak jak je słyszymy:

HCEM WYGRACI MILJON NA LOTERJI.

Następnie zaś skreślamy powtarzające się litery, dzięki czemu ze zdania

HCEM WYGRACI MILJON NA LOTERJI.

pozostaje jego literowy trzon:
 
HCEMWYGRAILJONT.

To właśnie z tych liter stworzymy sigil, który posłuży nam w realizacji naszego pragnienia. Pomoże nam w tym wyobraźnia. Musimy ułożyć z nich taki znak graficzny, który zawierać będzie je wszystkie. Najważniejsze jest, by nasz znak był jak najbardziej uproszczony. W tym celu, w trakcie jego konstrukcji nie dodajemy liter, które już wcześniej są weń wpisane.

Np. litera „I” jest graficznie wpisana w litery „H”, „T”, „N”, „L” itp., a więc nie ma sensuu jej dodawać do znaku. Z kolei, litera „W” stanowi odwrócenie litery „M” i wystarczy, jeśli tylko jedną z nich zawrzemy w znaku. Podobnie, litera „E” da się graficznie wpisać w „W” i „M”. Wyobraźnia i doświadczenie podpowiedzą nam więcej takich uproszczeń.

Znak magiczny można ułożyć z całego zdania albo też ze znaków utworzonych z poszczególnych słów składających się na to zdanie. W przypadku tej drugiej metody, należy całą procedurę wymazywania powtarzających się liter ograniczyć do zakresu poszczególnych słów, z których będziemy tworzyć znaki.

Z liter HCEMWYGRAILJONT, powstaje sigil.
Jeśli nie jesteśmy pewni naszej mocy magicznej i obawiamy się, że otrzymany znak magiczny wyzwoli siły, którym nie będziemy potrafili sprostać, możemy go zamknąć w kręgu, obrysowując wokół niego koło.

To prosta metoda usidlania demona. W ten sposób zamknięty sigil jest już gotowym magicznym emblematem naszego pragnienia. Pozostaje jedynie wprowadzić go do nieświadomości, żeby mógł stać się skutecznym.


Tu wszakże pojawia się pewien problem. Potrzebujemy techniki, która pozwoli nam na chwilę utracić świadomość, by móc zepchnąć sigila do nieświadomości. Spare proponował dwie metody. Jedna z nich w kraju tak chrześcijańskim jak Polska może uchodzić za wyuzdaną. Chodziło mu bowiem o to, by skupić swój wzrok na sigilu podczas orgazmu, kiedy to duża ilość energii dosłownie wtłacza ten znak magiczny w nieświadomość. Nie chcąc jednakże siać zgorszenia, proponował również i drugą metodą nazywaną „pozycją śmierci”. Polegała ona na tym, by w pozycji medytacyjnej skoncentrować się na sigilu i wprowadzić się w magiczny trans, najlepiej przy pomocy kontrolowanych spazmów ciała, po czym wchłonąć sigila szerokim wytrzeszczem oczu.

Wchłonięty sigil należy jak najszybciej zapomnieć, podobnie jak wyrażone przez siebie pragnienie. Może nam w tym pomóc gromki śmiech, lub też nagłe znalezienie sobie innego zajęcia. Cywilizacja dostarcza nam dobrego narzędzia. Telewizja znakomicie potrafi odciągnąć uwagę. Więc nic tylko próbować. Ostrożnie, z rozeznaniem sił własnego organizmu i wyobraźni osiągniemy sukces w magii i podobnie jak miliony osób na całym świecie, technikę starego samotnika z Londynu wprowadzimy do codziennej praktyki.
Posted by Chaosfera at 00:02:20 | Permanent Link | Comments (1) |

Poniedziałek, 20 Sierpnia 2007

Wampiry Energetyczne

 

Żyjemy w oceanie energii. Nie jesteśmy w stanie uniknąć zetknięcia się z energią natury czy innej osoby. Ten energetyczny ocean nazwać możemy Powszechnym Polem Energii - przenika ono całą przestrzeń, obiekty żywe i nieożywione. Łączy je ze sobą, przepływa z jednego obiektu do drugiego. Wymiana energetyczna zachodzi przez cały czas.

Ludzie sami wytwarzają energię i ją zużywają. Jednak w przypadku wspomnianych wcześniej wampirów energetycznych, proces ten jest zaburzony: jego produkcja energetyczna jest zaburzona. Traci znacznie więcej energii niż jej produkuje, a najprostszym sposobem na uzupełnienie jej braku jest dla niego podebranie energii innych ludzi.

Najpowszechniejszy sposób to prawdopodobnie obarczanie innych swoimi problemami, wzbudzanie w innych współczucia i chęć pomocy. Wymagają wsparcia, lecz nie dają od siebie nic w zamian. Jego ofiara czuje się tak zmartwiona, jakby to jej samej dotyczyły te wszystkie problemy, traci radość życia. Po takim spotkaniu wampir energetyczny czuje się znacznie lepiej, a jego ofiara, obrazowo mówiąc, widzi świat w czarnych barwach. To przykład, który łatwo możemy zaobserwować w swoim życiu.

Kilka lat tamu, przez prawie tydzień czasu byłem strasznie osłabiony. Nie miałem na nic siły, lecz nie pojawiło się nic w rodzaju przeziębienia ani żaden objaw choroby fizycznej. Byłem zły na siebie za swoją niemoc, drażnił mnie jakikolwiek dotyk innej osoby. Uzupełniałem żelazo myśląc, że to jakiś objaw anemii. Pomogło mi wtedy - wiem, że to dziwne - zajęcie się własnymi zainteresowaniami, po prostu zacząłem czytać, pisać, komponować muzykę i nie skupiałem się na niczym innym. Od tamtego czasu nie miałem więcej takiego “napadu” i podejrzewam, że ktoś po prostu korzystał z mojej energii.
Może sami się z tym spotkaliście? Jeżeli zauważycie podobne objawy u siebie po spotkaniu konkretnej osoby, najskuteczniejszym sposobem będzie po prostu jej unikanie.
Posted by Chaosfera at 00:35:50 | Permanent Link | Comments (0) |

Czwartek, 09 Sierpnia 2007

Abbey of Thelema

alt : http://www.youtube.com/v/kRoUIR2qTsg Prace nad filmem Abbey of Thelema, przedstawiającym fabularyzowany zapis życia w crowleyowskim Opactwie Thelemy (1920-23), weszły w fazę post-produkcji.

Jak podkreśla reżyser Abbey of Thelema, Vincent Jennings, fabuła filmu dotyczy burzliwego okresu w życiu Crowleya, obejmującego liczne romanse i prace nad utopijnym projektem społecznym. Jennings nie kryje swego krytycznego nastawienia do postaci Crowleya, a wieść o filmie zdążyła już wzburzyć środowisko ortodoksyjnych thelemitów. O ironio, niektórym z nich nie odpowiada fakt umieszczenia w obsadzie słynnego aktora porno, Rona Jeremy'ego, który gra w filmie rolę, nomen omen, księdza - Ojca Pacianusa.

W postać Crowleya wcielił się Mike Ketcher, popularny aktor filmów klasy B, w tym powstałego niedawno Satan's Cannibal Holocaust i zapowiadanego w niedalekiej przyszłości Wrestling Women vs The Brainiac.

Film nakręcono w ciągu dziewięciu dni!
Posted by Chaosfera at 14:03:03 | Permanent Link | Comments (0) |

Poniedziałek, 06 Sierpnia 2007

Enochian Magick

alt : http://www.youtube.com/v/OFKMKFjq3s4

 

Posted by Chaosfera at 04:09:26 | Permanent Link | Comments (0) |

Niedziela, 05 Sierpnia 2007

Nieczysty - Genesis P-Orridge

Jezus spacerował po wodzie
Wyryłeś swoje imię
w otchłaniach morza
Wyryłeś swoje imię
w krwi historii
Powiedziałeś mi historyjkę
opłaconą złotem
Opartą na strachu i śmierci
to stara sztuczka
Bo ty ty jesteś nieczysty
Ty tak ty jesteś obsceniczny
Możesz myśleć, że jesteś święty
Możesz myśleć, że jesteś jedyny
Ale to ty jesteś dla mnie nieczysty
Znalazłem twe ciało w skórzanej księdze
Musiałem słuchać musiałem patrzeć
Trzymając ją czytać powiastki
Mity i legendy
są naszą zdradą
Bo ty ty jesteś obsceniczny
Ty Jezu Chryste jesteś nieczysty
Możesz myśleć, że jesteś święty
Możesz myśleć, że jesteś jedyny
Ale to ty jesteś dla mnie nieczysty
Siedzisz tam kłamiąc na swoim łożu cierniowym
Siedzisz tam mówiąc nam
swoje sprośne kłamliwe powiastki
Mówisz, że jeśli będziemy dobrzy
pójdziemy do nieba
Mówisz, że jeśli będziemy źli
dostaniemy nauczkę
Ale my, my widzimy twoje kłamstwa
Wiemy kim są twoi szpiedzy
Bo ty ty jesteś dla mnie nieczysty
Siedzisz tam udając ducha świętego
Chcesz mnie odnależć zagubionego
Siedzisz tam krwawiąc
do świętego graala
Mówisz abyśmy wybudowali sobie więzienie
Ale my, my znamy twoje gry
znamy wszystkie twe tajemne nazwy
I ty tak ty jesteś dla mnie nieczysty

Zmuszono mnie do chrześcijaństwa Musiałem chodzić do komunii co tydzień i pić krew. Jedyną dobrą rzeczą w tym było przyglądanie się tym bardzo szacownym ludziom chłepczącym i wysysającym krew i jedzącym ludzkie ciało. Pamiętam, że rozczarowałem się bardzo, będąc bardzo młodym, gdy zrozumiałem, że to nie była prawdziwa krew. Naprawdę, czułem się oszukany. Może dlatego straciłem zainteresowanie Kościołem Chrześcijańskim na zawsze.

 

Posted by Chaosfera at 03:47:16 | Permanent Link | Comments (0) |

Piątek, 03 Sierpnia 2007

Ayn Rand - Hymn

Moje ręce... Mój duch... Moje niebo... Mój las...

To moja ziemia...

Cóż mogę powiedzieć poza tym? To są te słowa i to jest ta odpowiedź.

Stoję tu, na szczycie góry. Podnoszę głowę, rozpościeram ramiona. Właśnie to, moje ciało i duch, to jest koniec pytań. Chciałem poznać wartość rzeczy. To ja jestem tą wartością. Chciałem znaleźć wytłumaczenie dla bytu. Nie potrzebuję żadnego usprawiedliwienia dla bytu, ani żadnego słowa uświęcającego moje istnienie. Ja usprawiedliwiam i uświęcam.

To moje oczy widzą, a ich spojrzenia nadają ziemi piękno. To moje uszy słyszą, a ich słuch daje światu jego piękno. To mój mózg myśli i jego myśl jest jedynym światłem, który pomoże znaleźć prawdę. To moja wola, a wybór mojej woli jest jedynym wyrokiem jaki muszę uznawać.

Dużo słów zostało mi użyczonych, niektóre mądre niektóre fałszywe, ale tylko dwa są święte:

"Ja chcę"



Jakąkolwiek drogę obiorę, gwiazda, która mnie wiedzie jest we mnie. Gwiazda i kompas wskazują tylko jeden kierunek. Wskazują na mnie.

Nie wiem czy ziemia na której stoję, jest częścią wszechświata, czy zaledwie pyłkiem zagubionym w wieczności. Nie wiem i nie dbam o to. Wiem bowiem jakie szczęście możliwe jest dla mnie na ziemi. A to szczęście nie potrzebuje wyższego celu, by siebie usprawiedliwiać. Moje szczęście nie jest środkiem do żadnego celu. Ono samo w sobie jest tym celem. Samo w sobie jest zamierzeniem.

Nie jestem też do użytku innych. Nie jestem służącym ich potrzeb. Nie jestem bandażem na ich rany. Nie jestem ofiarą na ich ołtarzach.

Jestem człowiekiem. Cud mojego istnienia jest moim aby go posiadać i trzymać, moim, aby go używać, moim, aby przed nim klęczeć!

Nie oddam moich skarbów, ani ich nie rozdzielę. Fortuna mojego ducha nie będzie rozmieniona na monety z mosiądzu i rzucona na wiatr jak jałmużna dla ubogich duchem. Dopilnuj? moich skarbów, mojej myśli, mojej woli, mojej wolności.

A wolność jest z nich największym.

Nie jestem dłużnikiem mych braci, ani ich wierzycielem. Nikogo nie proszę, aby żył dla mnie, ani ja nie będę żył dla innych. Nie pożądam żadnej ludzkiej duszy, ani moja dusza nie należy do innych, którzy jej pożądali.

Nie jestem wrogiem ani przyjacielem moich braci, lecz dla każdego z nich tym na co sobie zasłużył. I aby zyskać moją miłość, moi bracia muszą zrobić więcej, niż tylko się narodzić. Nie rozdaję swojej miłości bez powodu, byle przechodniowi, który chciałby ją posiadać. Zaszczycam ludzi swoją miłością. A zaszczyt jest rzeczą, na którą trzeba zasłużyć.

Wybiorę sobie przyjaciół spomiędzy ludzi, ale nie niewolników i panów. A wybiorę tylko tych, którzy mi się spodobają, i ich będę kochał i szanował, a nie rozkazywał im, czy ich słuchał. I połączymy nasze ręce, jeśli zapragniemy, albo też będziemy szli sami, kiedy przyjdzie chęć. Bowiem w świątyni mego ducha każdy człowiek jest sam. I niech każdy człowiek zachowa swoją świątynię nietkniętą i nie zbezczeszczoną. A potem niech połączy swe ręce z innymi, jeśli chce, ale tylko poza jej świętym progiem.

Słowa "My" bowiem nie wolno nigdy wypowiadać, chyba że z własnego wyboru i na drugim planie. Słowo to bowiem nie powinno nigdy być w duszy człowieka najważniejsze, gdyż staje się wtedy potworem, korzeniem wszelkiego zła na ziemi, źródłem wszelkich tortur i nieopisanego kłamstwa.

Słowo "My" jest jak wylane na ludzi wapno, które krzepnie, twardnieje jak kamień i niszczy pod sobą wszystko, to co białe i to co czarne, jednakowo gubi się w jego szarości. Jest to słowo, którym zdeprawowani kradną wartość dobru, którym słabi kradną mocną siłę, którym głupcy kradną mądrym wiedzę.

Jaką jest moja radość, jeśli wszystkie ręce, nawet nieczyste, mogą jej dosięgnąć Jaką jest moja mądrość, jeśli nawet głupcy mogą mi rozkazywać. Jaką jest moja wolność, jeśli wszystkie stworzenia, nawet bezrozumne i bezsilne są mymi panami? Jakim jest moje życie, jeśli mam się tylko kłaniać, zgadzać i słuchać?

Ale ja zerwałem z tą religia nieprawości.

Skończyłem z potworem słowa "My", słowa niewolnictwa, grabieży, nędzy, fałszu i wstydu.

I widzę teraz twarz boga i wznoszę tego boga ponad ziemię, boga, którego ludzie szukali od początku swego istnienia, boga, który dał im radość i spokój, i dumę.

Ten bóg, to jedno słowo:

"JA"
 
Posted by Chaosfera at 18:46:28 | Permanent Link | Comments (0) |